Stare przysłowie mówi:
„Sowa na dachu kwili, umrzeć komuś po chwili”.
Sowy od zawsze budziły grozę, przez dawnych Słowian kojarzone jako posłaniec Welesa lub Nyi, po nastaniu chrześcijaństwa jak wszystko co Słowiańskie sprowadzona do roli pomocnika diabła.
Ale czy tylko po nastaniu chrześcijaństwa? Tego pewnie się nie dowiemy, wiemy natomiast, że słowo „strzyga” pochodzi od łacińskiego słowa strix oznaczającego sowę właśnie (Strix aluco –puszczyk) ale również czarownicę i poczwarę. Z kolei popularny wśród Słowian Bobok na dolnym Śląsku zwany Bebokiem a na ziemi Wielkopolskie Bobo, swoją nazwę zaczerpnął najprawdopodobniej od łacińskiego słowa „bubo” oznaczającego puchacza.
Według XIX wiecznego traktatu „Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych” autorstwa Ryszarda Berwińskiego Bebokiem właśnie straszono dzieci.
Sowy często wykorzystywali myśliwi, wystawiając ją na wabia i strzelali do przeganiających ją ptaków.
Motyw uwieczniono na kilku litografiach, w tym na grafice Mateusza Cygańskiego „Myślistwo ptasze” (Kraków, 1584) a także w opowiadaniach z XVIII wieku. Jakub Kazimierz Haur w dziele „Oekonomika ziemiańska generalna” z roku 1757 pisał tak o puchaczu: Myśliwi umyślnie je na berłach uwiązane w dzień jasny wystawują, aby się im inne ptastwa dziwowały, do których się kupami, stadami zlatują, z ustawicznym wrzaskiem, koło nich krążąc.
Z innych ciekawostek, wierzono, że jeżeli położyć serce sowy obok serca ukochanej, ta nie będzie mogła kłamać i wyzna wszystkie skrywane sekrety.
Picie kilka dni pod rząd sowich jaj miało natomiast powodować wstręt do alkoholu nawet u najbardziej zatwardziałych jego wielbicieli.
Puchacz przepowiadał też pogodę, pohukiwanie wieczorem zapowiadało słoneczną pogodę, a nocne deszcz.
W śród chrześcijan wierzono, że płomykówka może wywołać pożar, ponadto połyka ogarki z niedopalonych kościelnych świec. Ciekawe skąd jej nazwa?
Ale skąd powszechne przekonanie, że sowy są mądre, otóż w czasach przedchrześcijańskich w społecznościach różnych wierzeń, szanowano kobiety o rozległej wiedzy czyli wiedźmy, znały się one na medycynie i ziołolecznictwie a wiedzę czerpały z zaświatów za pośrednictwem posłańców czyli sów.
Dopiero po nadejściu chrześcijaństwa zaczęto tą wykształconą elitę społeczeństwa postrzegać w sposób negatywny.
Rożnie też tłumaczono odgłosy sów i miało to wpływ na to wróżby z nimi związane, jedni słyszeli „puć, puć” co tłumaczyli jako „pójdź, pójdź” a zwiastowało to rychłą śmierć, ślady tego przesądu zachowały się jako nazwa jednego z sowich gatunków „pójdźka”. Inni znów w głosie sowy słyszeli „powi, powi” co kojarzyli z „ powij, powij” czyli z narodzeniem.
My te piękne i mistyczne ptaki odnajdujemy schowane w kawałka kory, jeśli chcesz/chciałbyś, żeby jedna z naszych sów ozdobiła twoją ścianę zapraszamy.